Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom I.djvu/104

Ta strona została skorygowana.


Ekonom (kłaniając się).

Ależ muchy w lecie.


Radost (do ekonoma).

A w Anglii much niema?

(do Astolfa)

N’est-ce pas? co on plecie!

(do ekonoma)

Uciąć... A! i twój deresz jeszcze ogon nosi.


Ekonom (kłaniając się).

Staruszek, niech pan...


Radost.

Uciąć! nikt się nie wyprosi.
Jutro Waszeć bez wąsów, deresz bez ogona;
Bardzo proszę...

(daje znak ręką. Ekonom i Jakub odchodzą).




SCENA II.
Radost, Astolf.


Radost.

Przesądy, rzecz niezwyciężona!
Nic nowego nie można do kraju wprowadzić,
Trzeba się wprzódy zawsze, aż do znoju wadzić...

(na stronie)

Dobrze, żem sobie wspomniał, trzeba go wybadać
Czemu dziś Zdzisławowi nie chciał odpowiadać.
Czy był, czy nie był w Rzymie, muszę dojść koniecznie.


Astolf
(usłyszawszy; na stronie z nieukontentowaniem).

Znowu Rzym! Lecz z nim mogę rozmawiać bezpiecznie.


Radost
(siadając tyłem trochę do Astolfa przy przeciwnej stronie sceny; do siebie).

Od czegoż zacząć?... hm, hm..