Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom I.djvu/106

Ta strona została skorygowana.


Tamto nam w każdym względzie nie braknie na wzorze,

(kłaniając się).

A któż lepiej nad niego naśladować może?


Radost.

Tak, naśladować umiem, niema i gadania,
Lecz słyszałeś jak silnie ojczyzna się wzbrania.


Astolf.

Bo w tém błądzisz przy całym swym wielkim rozumie:
Te polskie ekonomy, żaden nic nie umie,
Wypędź wszystkich; Anglików, Francuzów dostanie,
Którzy choć nie polepszyć, odmienić są w stanie.
Nareszcie i to miło, gdy z czasem usłyszę,
Że swój wojaż do Polski, mój ekonom pisze,
Gdzie kraj znajdzie przestrogi w barbarzyństwa względzie,
A le Baron polonais co trzy kartki będzie.


Radost.

Mam jednego Anglika i ten wszystkiém rządzi,
Ale cóż? wśród Polakow, dla tego też błądzi.


Astolf.

No, ale ma już błądzić ten co będzie rządził,
To wolę przecie, żeby po angielsku błądził,
Niż po polsku.


Radost.

A, i ja wolę, oczywiście!


Astolf.

Savez vous quoi? Daj krzyżyk temu żupaniście,
Weź natomiast Anglika, mego masztalerza.


Radost.

Masztalerz ekonomem?


Astolf.

Cóż to tak uderza?