Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom I.djvu/117

Ta strona została skorygowana.


Zwodzi nas, nigdzie nie był, a o wszystkiém baje;
Nawet, przypomnij sobie, dziś podczas śniadania,
Jak się mieszał, jak zamilkł na twoje pytania.


Zdzisław.

Co za myśl!


Julia.

Jakto, wątpisz?


Zdzisław.

Wątpię.


Julia.

I z przyczyny?


Zdzisław.

Bo... bo go znam.


Julia.

Ty go znasz? wszak przed pół godziny...


Zdzisław.
(coraz bardziej się niecierpliwiąc).

I cóż z tego ale wiem.


Julia.

Co wiesz?


Zdzisław.

Kto?


Julia.

Ty.


Zdzisław.

Co wiem?


Julia.

To, co mi masz powiedzieć.


Zdzisław.

Ja ci nic nie powiem.


Julia.

Zdzisławie!


Zdzisław.

Droga siostro, Julio kochana!
Proszę cię, proszę, błagam, padnę na kolana,