Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom I.djvu/123

Ta strona została skorygowana.


Radost.

Kochasz ją? jakto, zawsze? a to rzecz zabawna!
Myślałem, żeś zapomniał.


Zdzisław.

Żarty zbyt bolesne.


Radost.

A ty porzuć, wierzaj mi, miłostki niewczesne.
Zosia nie jest dla ciebie, to młode i płoche,
A ty już na sensata zakrawasz mi trochę.
Dla twego i jej dobra sprzecznym ci w tej mierze;
Ale wierz mi, Zdzisławie, ja cię kocham szczerze:
Przykro, przykro mi będzie, jak mnie już porzucisz,
Zawsześ się sprzeczał ze mną, lecz teraz zasmucisz.


Zdzisław.

Próżne słowa.


Radost.

Niepróżne; jak syna cię lubię,
I wiesz co, jak już Zosia odjedzie po ślubie,
Ot, zostań się tu ze mną, będziem wraz mieszkali.


Zdzisław (na stronie).

Zofia mnie zdradziła! (odchodzi nagle.)




SCENA XI.


Radost po długiém milczeniu).

Kaciże to znali!

(chodzi poprawiając perukę.)

Ale cóż, Zosia tak chce... tak żałośnie wzdycha!...
Poczciwy, biedny Zdzisław! (siada)
Charmant! fe, do licha!

(po krótkiém myśleniu, bawiąc się tabakierką)

Hm, hm, hm, charmant, charmant, burza po pogodzie!
Jakubie!