Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom I.djvu/140

Ta strona została skorygowana.


SCENA VII.
Radost, Zofia, Julia.


Radost
(mając papiery w ręku.)

Fe, fe, źle, źle; szkaradnie! od kołka do kołka
Wszystkich, wszystkich wypędzę, a przyjmę pachołka;
Ten lepiej rządzić będzie: same tylko szkody,
A na miejscu intraty, expensy dowody.


Julia.

Cóż się stało?


Radost.

Wszystko źle: fe! tego nie lubię,
Gdy mnie kto jak indyka i parzy i skubie;
Chciałem cudzoziemczyzny, prawda, ależ sądzę,
Że się jej nie sprzeciwia, mieć polskie pieniądze.
A ci obcy służalcy lubią cudze tracić,
Myślą, że na to wioski, aby ich opłacić.
Francuzy, Włochy i te przemądre wyspiarze,
Wszystko jutro precz pójdzie, wszystkich wygnać każę.


Julia.

Ale cóż?...


Radost (pokazując papiery).

Proszę! pisze i pisze bez miary.

(obracając się ku drzwiom w największej złości)

A ja, Monsie Fiurliurluk, ja chcę mieć talary!

(ochłonąwszy)

Ulice powysadzał i w gwiazdy i w koła,
A gromada przed drzwiami o swe grunta woła.
W miejscu dawnych narzędzi, — przemądre machiny.
Które dwa dni naprawiaj, pójdą pół godziny.
A gdy wszystko parowe, gdzie się okiem rzuci,
Młyn stoi, browar zgorzał, młócarnia nie młóci.
Stodoły jak pałace a próżne sąsieki,
I tysiące głupstw jeszcze z tej głupiej opieki.