Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom I.djvu/145

Ta strona została skorygowana.


Zofia.

Czy to pewnie?


Astolf.

Pod jednym warunkiem.


Zofia.

A ten!


Astolf.

Byś nie gardziła Astolfa szacunkiem.


Zofia.

Nigdy, nigdy.


Radost.

Hm, hm, hm.


Astolf.

Jeszcze prośba mała:
Czyś podobną odpowiedź Zdzisławowi dała?

(po krótkiém myśleniu).

Zdzisław został szczęśliwszym.


Zofia (ze spuszczoną głową).

Ja się z tém nie kryję.


Astolf.

Dla spełnienia twych życzeń wszystkiego użyję.

(do Radosta)

Zdzisław kocha Zofią, kochany wzajemnie;
Miał rywala, ma teraz przyjaciela we mnie.
Wraz ze mną na ich szczęście Pan Radost zezwoli,
Gdy mu będzie wiadoma zmiana naszej roli:
Zdzisław został Astolfem, Astolf zaś Zdzisławem,
To jest: nie zmianą nazwisk, lecz własności prawem.
Ten co zwiedził Europę, w wielkim świecie żyje,
Jest Zdzisław. Ten, co w blasku skromną duszę kryje,
Co na wsi wychowany, w niej uciechę widzi,
Jest Astolf i swej zdrady przed wami się wstydzi.


Radost (zamyślony).

I ma się czego wstydzić.