Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom I.djvu/184

Ta strona została skorygowana.


nadziei przywieść go do skutku i odpowie Smętoszowi, a Major coraz bardziej przynaglony, przyjmie łatwo ostrożnie podsuniętą myśl, mną wyręczyć siebie.

Zofia.

Ach, toby dobrze było.

Porucznik.

Staraj mu się jednak podobać; bo zakochać się nie zakocha, a dobrze będzie jak pojmie, dla czego ja kocham.

Zofia.

Mam więc...

Porucznik.

Być matce powolną i Majorowi przyjazną.

Zofia.

Jesteś jednak pewny, że nie zechce...

Porucznik.

Ach, tak pewny jestem, jak ty mojej, ja twojej miłości.

Zofia.

Jakikolwiek skutek otrzymamy, Edmundzie, serce Zofii twojém do śmierci.

Porucznik (całując ją w rękę).

Już samo to zapewnienie jest mojém szczęściem. Ale idź, uwiadom matkę o odpowiedzi Majora i postępuj sobie stosownie do naszego układu; miłość i nadzieja niech naszém hasłem będzie.

Zofia.

Do zgonu.