Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom I.djvu/205

Ta strona została skorygowana.


Waćpan Dobrodziej... to dosyć... ale mnie poznać możesz... zostawmy więc czasowi a mam nadzieję zyskać na tém.

Major.

Nie trudno ci to będzie, moja Zosiu.

Zofia.

Czy tak?

Major (zbliżając się).

Z temi oczkami.

Zofia.

O! nie o tém mowa.

Major.

Z tą buzią.

Zofia.

O, bardzo proszę.

Major (biorąc ją za rękę).

Z tą rączką.

Zofia.

Panie Majorze!

Major (obejmując ją).

Z tym kształtem, z temi..

Zofia.

Dla Boga, co to jest?

Major.

Ja się sam dziwię.

Zofia.

Spodziewam się.

Major.

Wszystkiego się spodziewaj.

Zofia (wyrywając się).

Ach, tego nadto!...

Major.

Jeszcze mało!...

(Zofia wybiega do swojego pokoju).