Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom I.djvu/213

Ta strona została skorygowana.


Rotmistrz.

One myślą, że trafiły na swego, z którym zrobią co zechcą, którego za nos będą wodzić gdzie im się podoba.

(Major marsa stawia).
Porucznik.

Niech sobie daremnie głowy nie łamią. Ale zabawić tu z nami mogą.

Major.

Mam lat pięćdziesiąt.

Rotmistrz.
(odpowiadając Porucznikowi)

Pewnie że mogą, bo je trudno minami wysadzić.

Major.

Rozsądna wcale dziewczyna.

Porucznik.
(odpowiadając Rotmistrzowi)

Nawet nie należy im zupełnie odejmować nadziei dopięcia zamiaru. Niech się same powoli domyślą.

Major.
(z przymuszonym śmiechem).

Koniecznie chce iść za mnie.

Rotmistrz.

Nie dowodzi wielkiego rozsądku.

Major.

Mam lat pięćdziesiąt.

Porucznik.
(odpowiadając Rotmistrzowi).

Kto wie, co ją zmusza; może rozkaz matki... może chęć stania się jej pomocną...

Major.

Gwałtem chcą mnie ożenić.

Kapelan.

Nie uchodzi, nie uchodzi.