Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom I.djvu/275

Ta strona została skorygowana.


Musi wprzód opiekuna nie mało opłacić,
By miał wolność przed czasem swój majątek stracić.


Zofia.

Więc jeśli moje szczęście masz szczérze na względzie,
Zezwól, nasze żądanie niech spełnioném będzie;
A przez cały ciąg życia, w każdej w każdej dobie,
Za wszelkie pomyślności będę wdzięczna tobie.


Pan Jan.

No, więc dobrze, za męża weź swego kochanka,
Weź, weź tego słodkiego, miłego baranka;
Lecz nigdy mnie już nie nudź w najgorszej potrzebie

(na stronie)

Zbędę się raz kłopotu i wrócę do siebie.

(do Zofii).

Jeszcze ci powiem...






SCENA VII.
Pan Jan, Zofia, Pan Piotr, Lubomir.


Pna Piotr.
(Mając papier w ręku).

Dobrze, zaraz ci podpiszę.


Zofia (do Lubomira).

Oba więc zezwalają?

.

Pan Piotr.

Zezwala! co słyszę!


Pan Jan.

Zezwala! więc to łapka!


Pan Piotr.

Jego to układy?