Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom I.djvu/279

Ta strona została skorygowana.


Pan Jan.

Wszakżem rzekł dopiéro,
Że panieńska lękliwość nie zawsze jest szczérą;
Otóż ta, co dwóch zliczyć nie umie z pozoru,
Patrzcie, jak nas odważnie wyzywa do sporu.


Pan Piotr.

Co ja chcę, Mościa Panno, w jakimkolwiek względzie,
Niech zawsze dla niej prawem, świętém prawem będzie;
Łzom kobiecym nie wierzę, fochów się nie zlęknę,
I błagać przebaczenia przed nią nie uklęknę;
Proszę więc pójść i czekać, aż przyszlemy po nią.


Zofia (odchodząc, na stronie)

Sami kochać nie mogą, to i drugim bronią.






SCENA XI.
Pan Jan, Pan Piotr.


Pan Piotr (na stronie).

Czy to brata był układ, Bóg to raczy wiedzieć.


Pan Jan (na stronie).

Trzeba więc będzie tutaj sto lat jeszcze siedzieć;
Jednakże nie zezwolę.


Pan Piotr (na stronie).

Zezwolić nie mogę.


Pan Jan (na stronie).

Byłoby tryumfalną uścielić mu drogę.


Pan Piotr (na stronie).

Bo jeśli jego wola, drwiłby potém ze mnie.


Pan Jan (na stronie).

O zgrozo! chcieć mnie, brata, podejść tak nikczemnie!
Ale może na kogo innego się zgodzi,
A dając Zosi męża, i mnie oswobodzi.