Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IV.djvu/259

Ta strona została przepisana.
Ludmir.

Dobrze, nazwij — tylko pamiętaj, że to bohater dzieła — śmiesznego nazwiska dać nie można.

Wiktor.

Wyszukam stosowne.

Ludmir.

Rozdział XIV. Maskarada i t. d. Rozdział XV. Helena... Wiesz ty, że Janusz zazdrośny — muszę dlatego do Heleny zalecać się trochę, to mi da Rozdział XVI.

Wiktor.

Godziż to się?

Ludmir.

Dlaczego nie? — ja zbieram kłosy na mojém polu, na polu śmieszności.

Wiktor.

Ale to nie śmieszność, różnić kochających się wzajemnie.

Ludmir.

Wcale nie wzajemnie. Helena Janusza nienawidzi, a ja ją za to więcej szanuję, bo cóż też nieznośniejszego jak ta figura, dubeltówka głupstwa — gdyż raz głupia, bo niema rozumu; a drugi raz, bo myśli, że ma rozum. Helena ładna, w głowie trochę przykręcona, ale zasoby są wielkie, możnaby je łatwo wykształcić.

Wiktor.

Podaj się za guwernera.

Ludmir.

Żeby mnie tylko przyjęto.

Wiktor.

Spróbuj, wszakże to dom waryatów.