Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IX.djvu/108

Ta strona została przepisana.


Ludmir.

Peruka?

Józef.

Jest.

Ludmir (ciszéj).

Towary dobrze wszyte?

Józef.

Lepiéj nie można.

Ludmir.

Umyślnie tu jadłem śniadanie i do ostatniego momentu siedzić będę, aby oddalić nawet i wniosek od moich szpiegów, że dzisiejszym wyjeżdżam Dyliżansem.

Józef.

Żeby Pan Pułkownik nie chciał się gniewać, zrobiłbym małą uwagę.

Ludmir.

Naprzykład?

Józef.

Niech Pan dziś nie jedzie.

Ludmir.

Dlaczego?

Józef.

Jakoś dzisiaj nie mam kurażu.

Ludmir (śmiejąc się).

To źle, a nic nie pomoże.

Józef.

Bo jeżeli dlatego, że...

Ludmir.

Że?..