Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IX.djvu/128

Ta strona została przepisana.


Filonek.

Pewnie druty Jejmości.

Fulgencyusz.

Druty! przewidywałem ja! druty są ostre narzędzie. Instrumentum aculeatum.

Rozaura.

Po co z takim długim tamte cybuchem włazić do tamte karety i jeszcze podstawiać kiedy siadam.

Ludmir.

Prawdę mówiąc, kotka mogłaby zostać.

Rozaura.

Nikomu nie zawadzi.

Fulgencyusz.

Będzie po nas czyniła swawolne skoki.

Rozaura.

Fartuszkiem przykryję, tylko ją tamte nie ruszać.

Ludmir.

Ja jéj pewnie nie odsłonię, ale że nie miło jeździć z kotami, rzecz pewna.

Fulgencyusz.

Pewna i niezaprzeczona, tak, tak, certa veritas.

Rozaura.

Bardziéj nie miło z tamte fajkami, które obiecują bałwany dymu pachniącego.

Fulgencyusz.

Tytoń sprawuje konkocyą, a że zwykle w podróży trudno nam bywa...