Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IX.djvu/130

Ta strona została przepisana.


sam zaś sadowię się na wierzchu, czyli na tak zwanym imperiale. Przyjęto?

Wszyscy.

Przyjęto! przyjęto!

Filonek.

Ze mną jako najmłodszy, najsmuklejszy, najzręczniejszy i najgrzeczniejszy, młodzieniec usiędzie.

P. Nulina.

Święty Antoni! uchroń nas od tego widoku! Temu chłopcu kręci się w głowie jak na beczkę wylezie, a cóż dopiero na karetę!

Filonek.

Trzymać go będę.

P. Nula.

Chybaby jakie misterne pasy...

P. Nulina.

Tylko się WPan nie odzywaj — nie pozwalam i basta! zapłaciłam miejsce w karecie, nie na karecie i mój Maciuś w karecie nie na karecie siedzieć będzie.

Rozaura.

Niegrzeczność, nieuczynność; otóż ja ofiaruję się.

Fulgencyusz.

A kremortartari! znowu na to nie pozwalam ja, oponuję się ja. Taki ciężar! Onus immensum! jakaż byłaby assekuracya bezpieczeństwa dla nas będących pod Jejmością?

Rozaura.

Większa niż pod Jegomością. Ofiaruję się tamte, jeżeli mnie duszko wraz z kotką w swojém objęciu trzymać będziesz.