Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IX.djvu/153

Ta strona została przepisana.


Józef.

Co to znaczy! kiedy mają rozkaz, czy będzie jaki Ludmir czy nie, cały ładunek i wszystkich podróżnych przetrząsać jak najściśléj.

Filonek.

Ale jak znajdą Ludmira, wtenczas nie będą mieli potrzeby napastować innych podróżnych.

Józef.

Zapewne, tak się zdaje.

Filonek.

Hm! hm!

(Wpada w zamyślenie.)
Józef.

Pan Inspektor zostawił także rozkaz, aby w przypadku schwytania kogobądź na uczynku, ten został przytrzymany aż do jego przyjazdu.

Ludmir.

Zatrzymać kazał? chce tryumfu ze swego zwycięztwa.

Józef.

Niech Pan wraca.

Ludmir.

Otóż na złość jadę, niech się co chce dzieje, jadę — śmiałość przed szczęściem jak szczęście przed chwałą! jadę... jeżeli tylko... (spoglądając) milczysz Eugenjo?

Eugenja.

Cóż mam mówić?

Ludmir.

Jeżeli mi wolno mieć trochę, trochę nadziei.