Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IX.djvu/163

Ta strona została przepisana.


Trzymałkiewicz.

Weźmy się do niego.

Pytalski.

Nie, nie, uprzątnijmy się pierwéj z tymi Panami — będziemy mieć wolniejsze ręce i sposobność zapobieżenia wszelkiéj przebiegłości.

Łapeńko.

Nam się nie wyśliźnie.

Trzymałkiewicz.

Choćby był piskorzem.

(Łapeńko odchodzi i wkrótce wraca.)
Pytalski (zbliżając się do Ludmira).

Upraszam z wszelką uprzejmością o wyjaśnienie paszportów. (Ludmir, Filonek, Eugenja oddają paszporta.) Czy Panowie i Panie nie jesteście w posiadłości jakich rzeczy lub towarów wszelkiéj opłacie pieniężnéj podlegających?

Eugenja.

Ja nic nie mam.

Pytalski.

Przepraszam.

Eugenja.

Jakto?

Pytalski.

Masz Pani piękności wiele, ale ta cła nie płaci, ha, he, he! — a Panowie? może co z jedwabnych towarów, sukna, co? tytuniu, co?

Filonek.

Nic nie mam przy sobie, a wszystko zawsze w drogę biorę.