Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IX.djvu/171

Ta strona została przepisana.


Fulgencyusz (wyciągając ręce do nieba).

Santo Antonio di Padova! jalapę za napój ordynaryjny — to być nie może. (wstając) Ja protestuję! (do Ludmira) Co Pan robisz!

(Filonek przechodzi na prawą stronę Doktora.)
Ludmir.

Proszę się nie mieszać.

Fulgencyusz.

Ja nie pozwalam.

Filonek.

Zastanów się...

Fulgencyusz.

To jest zabójstwo, morderstwo!

Ludmir (chcąc go zakrzyczeć).

To jest obelga, ja tego nie zniosę.

Filonek (podobnie razem z Ludmirem).

Na co téj kłótni? każdy dla siebie.

Fulgencyusz.

Horribile homicidium!

Filonek.

Ale nie krzycz tak mocno.

Fulgencyusz.

Ja Doktor Fulgencyusz.

Ludmir (razem z nim jeszcze głośniéj).

Nie krzycz mój Panie!

Fulgencyusz.

Komissyą sprowadzę.

Filonek.

Co za upor!..