Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IX.djvu/189

Ta strona została przepisana.


Derber.

Starałaś się Wać Panna podobać Doktorowi?

Eugenja.

Nie starałam się, ponieważ...

Derber.

To źle, bardzo źle — wyraźnie pisałem. Wać Parma niemasz grosza posagu — co jéj daję, daję z łaski.

Eugenja.

Jestem wdzięczną.

Derber.

O wdzięczność nie dbam, ciężaru nie chcę. Doktor jest mój najdawniejszy, najlepszy przyjaciel, kochamy się jak bracia — ma piękny majątek, będzie miał z czego utrzymać żonę i dzieci; chce przez przyjaźń, która go ze mną łączy, ożenić się z Wać Panną, ale na to trzeba mu się podobać.

Eugenja.

Ależ Mości Dobrodzieju!..

Derber.

Cóż Mości Dobrodzieju? Co?.. Niemłody, nieładny, niemiły, niezakochany, prawda? Wiem naprzód co mi WPanna powiesz, ale nic nie pomoże. Bawić tu będę jeszcze dwadzieścia cztery godzin i w tych dwudziestu czterech godzinach musisz WPanna pójść za mąż.

Eugenja.

Ale dlaczegóż koniecznie za Doktora?

Derber.

Nikt teraz bez posagu żony nie bierze.