Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IX.djvu/190

Ta strona została przepisana.


Eugenja.

Może się kto znajdzie.

Derber.

Tak, zapewne, jaki młodzik, święty turecki — dziś się ożeni a za parę lat spadnie mi na kark z żoną i dwoma kolebkami, i zamiast jednéj pasierbicy, którą mnie Bóg skarał, dostanę jeszcze w dodatku i męża i Jacusia i Maciusia; nic z tego — pójdziesz WPanna za mego najdroższego przyjaciela, albo jeżeli mu się niepodobasz... to, to... sam nie wiem, co z nią zrobię.

Eugenja.

Chciej mnie WPan Dobrodziej cierpliwie wysłuchać.

Derber.

Słucham cierpliwie.

Eugenja.

Najpierwéj, tylko domyślać się mogłam, że Pan Orgon jest Doktorem Fulgencyuszem.

Derber.

Jakto Orgon?

Eugenja.

Pod takiém nazwiskiem Doktor przybywa.

Derber.

A to na co?

Eugenja.

Został na komorze aresztowany.

Derber.

Aresztowany?