Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IX.djvu/207

Ta strona została przepisana.


Maciuś.

Albo mi jéj nie bałamuć, albo jak mamunię kocham...

(Chwyta za krzesło, Doktor cofając się za stolik:)
Fulgencyusz.

Gwałtu! rozbójstwo w Toruniu jest!

(Rozaura wstrzymuje Maciusia.)





SCENA XIII.
Ciż sami, Filonek, Derber, Eugenja, późniéj trochę Ludmir.
Filonek.

Hola! co to znaczy!

Derber.

Co za krzyk?

Fulgencyusz.

Ratujcie — rozbójstwo w Toruniu jest!

Ludmir.

Czy zastałem Doktora Fulgencyusza?

Fulgencyusz.

Jest, znowu co nowego.

Ludmir.

Mój przyjaciel, hrabia Bogacki...

Fulgencyusz (do Filonka).

Czy słyszysz?

Filonek.

Niestety!

Ludmir.

Zlecił mi prosić Pana Doktora na podwieczorek do siebie.