Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VII.djvu/150

Ta strona została przepisana.


Gdański.

Ile razy kto z moich dawnych przyjaciół przyjdzie do nas, odchodzi okryty pociskami twego dowcipu, albo milczeniem pańskiéj wzgardy. Ile razy tu zgromadzisz ten twój tak nazwany wielki świat, jestem zawsze celem przycinków, żartów, w których przyznać trzeba moja najukochańsza małżonka rej wodzi. — Jeżeli zatém upokarzasz mnie w twoim świecie, ja ci w moim domu oddaję wet za wet.

Hermenegilda.

Jedném słowem nie zgadzamy się nigdzie i w niczém.

Gdański.

A więc separować się trzeba. O nie moja Pani, możesz mieć w moim domu życie spokojne albo nieznośne — jedno z dwojga; innego nie osiągniesz, bądź pewna. Wierz mi, ja jestem...

Hermenegilda (kończąc).

Despota.

Gdański.

Z despotami... Ale jestem...

Hermenegilda.

Zazdrosny.

Gdański.

Prawda. Ale...

Hermenegilda.

Gwałtowny.

Gdański.

Prawda. Ale pomimo tego jestem, śmiało mogę powiedzieć, dobrym człowiekiem.