Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VII.djvu/156

Ta strona została przepisana.


Gdański.

Nahaj, wiem.

Florjan.

Djable boli. Nie mogłem się więc gniewać?

Gdański.

Oczywiście.

Florjan.

Przez kilkanaście dni byłem ciągle oddawan, odsełan, przekazywan od ręki do ręki tak dalece, że wkrótce jak ja tak i nikt nie wiedział za co, kiedy, przez kogo zostałem wolności pozbawion.

Gdański.

Przykre położenie.

Florjan.

Arcyprzykre, honorem ręczę. Zwłaszcza, że lubo ja jeszcze wtenczas nie umiałem po rosyjsku, zrozumiałem jednakże, że byli tacy, którzy doradzali aby mnie jako niepewne indywiduum ten to tego jak się zowie...

Gdański.

Powiesić.

Florjan.

Jak gdybyś tam był. — Chcieli mnie powiesić... rzecz przykra, ale Bóg ustrzegł mnie od téj nieprzyzwoitości, dlatego zapewne abym się jeszcze kiedyś ożenił. Koniec końców odséłan od miasta do miasta, przybyłem nareszcie do Kijowa. Tam doznałem wiele względów i tam przeżyłem kilka miesięcy. Tam poznałem Pannę Teodorę Babinosów...