Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VII.djvu/174

Ta strona została przepisana.


Hermenegilda.

Pas de fête sans verres cassés, mówi francuzkie przysłowie. U nas dzisiaj jeżeli nie kieliszek, to za to dwa talerze i filiżanka.

Julja.

Tak więc tedy Pani jesteś nieprzebłaganą nieprzyjaciółką wdowców.

Hermenegilda.

Nieprzyjaciółką — nie... ale wolałabym umrzeć starą Panną, jak pójść za wdowca i jeszcze wdowca z czworgiem dzieci... Ach, dajmy temu pokój.

Julja.

Ja zaś zupełnie przeciwnego jestem zdania. Zdaje mi się, ze powiększam miłość mego męża wdzięcznością, którą mi winien, jako przybranéj matce swoich dzieci.

Hermenegilda.

Piękne życie! krzyki, mazgajstwa, nudy, kłopoty bez żadnéj nagrody.

Julja.

Dlaczego bez nagrody?

Hermenegilda.

Czyliż gdzie, kiedy jaka macocha była kochaną? (coraz z większym zapałem) Czyliż już sama nazwa macocha nie mieści coś złego, strasznego, szkaradnego?...

Julja.

Ja w mojéj pasierbicy znalazłam prawdziwą przyjaciółkę.

Hermenegilda.

Jakto? Jest zatém już w wieku?