Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VIII.djvu/050

Ta strona została przepisana.


Morderski (we drzwiach w głębi).

Panowie! damy drzemią, a kapela chrapie.

P. Wacław.

Wszystkich zbudzimy.

P. Piotr.

Idę. (na stronie) Mądra, co mnie złapie.
(Odchodzi.)





SCENA VII.
Morderski, Narcyz.
Morderski (wołając we drzwi boczne).

Hej, wina dajcie!

Narcyz (sekretnie).

Hryńko schwycony w téj chwili.

Morderski.

Ha! jest. — Nikt nie wie?

Narcyz.

Nikt.

Morderski (daje pieniądze, potém zaciera ręce z radości).

Masz. — Gdzie go złowili?

Narcyz.

Przy furtce ogrodowéj spity leżał w rowie.

Morderski.

Idź, patrz, strzeż! A mille tonnerres! śmierć jak kto co powie!

(Odchodzi w drzwi środkowe, Narcyz w lewe.)
(Kiedy Narcyz raportował Morderskiemu, widać było w głębi drugiego salonu Michała między Reginą a Pauliną w żwawéj rozmowie.)