Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VIII.djvu/056

Ta strona została przepisana.


P. Piotr.

I na cóż jeden, drugi, świat i ludzi durzy.

Morderski (do Wacława).

Spił się. (do Hilarego) Spił się.

P. Hilary.

Zapomniał, że się Piotrem zowie.

P. Piotr.

Jak Stryjcio zadrze nogi, dziedzictwo załowię,
Zaraz za drzwi wytrącę tego z pochlebstwami,
Jeszcze prędzéj tamtego z głupiemi wierszami.

P. Zefiryn (na stronie).

Czekaj arystokrato, wezmę cię na pióro!

P. Hilary (w złości).

Jako przyjaciel domu byłbym podłym ciurą...

Morderski.

Cicho Hilarku, cicho... wszak widzisz gdzie głowa.

(Głosy przy uderzeniu trąb i kotłów za sceną.)
Głosy.

Vivat! niech żyje! Vivat! Nasza dziś Królowa!

(W drugim salonie okazuje się Zosia na krześle niesiona wśród wielu osób.)
Morderski, P. Hilary, P. Zefiryn.

Bravo! Bravo!

Morderski.

Dużego, dużego kielicha!

P. Piotr (na kanapie).

Niech żyje moja żona!