Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VIII.djvu/062

Ta strona została przepisana.


Zosia.

Róbmy więc w sekrecie.
Gdzie klucze od aresztu?

Narcyz.

Pani nie chcesz przecie...

Zosia.

Chcę go uwolnić, zaraz.

Narcyz.

Z pod mego dozoru?

Zosia.

Klucze mój Panie Narcyz.

Narcyz.

Ja mam dać?

Zosia.

Bez sporu.

(Michał uchyla okno i całéj scenie przysłuchuje się skrycie.)
Narcyz.

Ależ pułkownik?

Zosia.

Fraszka, ja się innych boję.

Narcyz.

Ja się wszystkich boję.

Zosia.

Jak na ogniu stoję...
Ach, zmiłuj się nie spaźniaj.

Narcyz.

Właśnie chcę i spóźnię.
Pułkownik mi nakazał i zalecił groźnie,
Na głowę moję zaklął.