Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VIII.djvu/077

Ta strona została przepisana.


Narcyz.

Wolne pańskie żarty.

Regina (p. k. m.).

Wpadłeś w topiel bezdenną... w uszy ci się leje...
Póki jestem przy tobie, póty miéj nadzieję.
Ale jak się raz cofnę, bulkniesz jak Bóg Bogiem.
Rozumiesz?

Narcyz.

Ach królowo! nie bądźże mi wrogiem.

Regina.

W rzuconéj ci gałązce znajdziesz pomoc snadną,
Mądry — chwycisz, wypłyniesz, — głupi — pójdziesz na dno.

(p. k. m)

Rozkazy już wydane, daremne wybiegi,
Jutro do kozy, pod sąd... potem marsz w szeregi.

Narcyz (padając do nóg).

Ratuj mnie Pani, ratuj, użycz swéj opieki...
Cóż ja nieszczęsny pocznę, jak zginę na wieki?

Regina (p. k. m.).

Wstań! wstań! (rozkazując) Wstań! (p. k. m.) Siadaj.
(rozkazując) Siadaj. — Bliżéj.

(Narcyz siadłszy na brzeżku stołka, przysuwa się nieśmiało ze stołkiem — p. k. m.)

Fiu! fiu! jakie
Sute włosów pierścienie... czy z natury takie?
Same się kręcą? Co?

Narcyz.

To...

Regina (seryo).

Jak?