Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VIII.djvu/129

Ta strona została przepisana.

duszęby zastawił, gdyby ta miała jaką wartość. Nie będzieże naszym obowiązkiem ostrzedz tego, który ojcem naszym się staje, z kim on będzie miał do czynienia?

Paulina.

Ależ nam mieszać się w to nie należy, raz że nie mamy przekonania, a powtóre, że nie powinniśmy zagradzać drogi do poprawy każdéj złéj skłonności.

Serafin.

Poprawy? — Zabójca może żałować swojego czynu i stać się późniéj uczciwym człowiekiem, ale gracz, graczem umrzeć musi. Co zaś do Pani Eufrozyny, szanuję ją jako starszą wiekiem, jako kobietę, jako krewną, jak siostrę w Chrystusie — ale postępując sumiennie będę musiał powiedzieć Jenerałowi, że to jest osoba lekkomyślna, złośliwa, fałszywa, zanurzona w długach, których ma więcéj jak włosów na głowie; dziwić się nawet trzeba, że jéj dotychczas nie zamknięto.

Paulina.

Jenerał da jéj może sposób wydobycia się z przykrego położenia.

Serafin.

Być może i bardzo cieszyć się będę, jak zwykłem cieszyć się z każdej pomyślności mego bliźniego. Ale czyż Jenerał nie będzie miał powodu oskarżać pożnięj i nas, żeśmy zataili okoliczności mogące mieć wpływ tak wielce szkodliwy na zgodę rodzinnego koła, które tylko na zasadach ścisłej moralności istnieć może. Przejdźmy teraz do tego, co się