Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VIII.djvu/136

Ta strona została przepisana.


SCENA IV.
Paulina, Stanisław, Pani Zielska.
P. Zielska (zasłyszawszy ostatnie słowa).

Dobre rady, niema co mówić, godne prawdziwie Pana Stanisława — nie Paulinko, nie słuchaj go, o męża teraz nie łatwo; kiedyś złapała, trzymaj się jak pijany płotu — młody nie młody, ładny nie ładny, mąż mężem, a za mąż pójść trzeba, potém zaś mądra kobieta potrafi postępować podług okoliczności.

Stanisław.

Podług okoliczności, tysiąc pociech!

P. Zielska.

Pamiętaj, że jesteś Zielska, że ani służyć możesz, ani dzieci piastować, ani czépki robić. Serafin jest bardzo stosowną dla ciebie. partją i przykro mi jest, że już nieraz przedemną skarżył się na ciebie, że jesteś więcéj obojętną niż ci być wolno z narzeczonym. Choćbyś miała i trochę udawać miłosnego zapału, to niema nic złego — mężczyźni lubią być oszukiwani.

Stanisław.

Lubią być oszukiwani, tysiąc pociech!

Paulina.

Dziękuję cioci dobrodziejce za jéj rady, z których wszakże pozwolę sobie wybrać, co mi się najstosowniejszém wyda w teraźniejszém mojém położeniu.

(Odchodzi.)