Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VIII.djvu/139

Ta strona została przepisana.


P. Zielska.

Nic nie pomoże, niech idzie za mąż i to czémprędzéj.

Stanisław.

A przez to kochana kuzynko odsuniesz i dla siebie niebezpieczną rywalkę.

P. Zielska.

O niewdzięczny! jakże ty, ty o takie myśli oskarżać mnie możesz. Czy ty pamiętasz owe złote promienne chwile naszej wiosny? — czy ty pamiętasz...

Stanisław.

Nie, nie pamiętam.

P. Zielska.

Czy ty pamiętasz ten bal w Bardjowie, gdzie w mglistéj sukience, z wszystkich najpiękniejsza, szukałam tylko ciebie? — czy ty pamiętasz...

Stanisław.

Nie, nie pamiętam.

P. Zielska.

Czy ty pamiętasz ten wieczór, kiedy srebrném światłem księżyca oblane posępne świerki po skałach szumiały — kiedyśmy zbłądzili z drogi, o niewdzięczny, czy ty pamiętasz?

Stanisław.

Ten wieczór przypominam sobie, była to piąta rocznica twego zamążpójścia — było to roku... roku... podobno (jakby szukając w pamięci) tysiąc ośmset... tak pamiętam tysiąc ośmset... a zatém już trzydzieści lat temu i to z okładem.