Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VIII.djvu/145

Ta strona została przepisana.


Serafin.

Dlaczego? — bo Panna Paulina słowo swoje dała.

Stanisław.

Co to znaczy — zaręczyny nie ślub — sam Serafin uskarżał się dziś jeszcze na obojętność Paulinki.

Dorski.

Czy być może?

Paulina.

Panie Stanisławie, bardzo proszę...

Stanisław.

Rozsądek tylko, powiadam rozsądek źle zrozumiany był powodem jéj nagłego usposobienia.

P. Zielska i Serafin.

Ależ Panie Stanisławie...

Stanisław.

Co prawda nie grzech i sam moralny Serafin inaczéj nie powié. Na co w bawełnę obwijać, tajemniczości nienawidzę.

Dorski.

I ja także.

Stanisław.

Nie trać nadziei Panie Dorski, lepszym Pan jesteś dla naszej Paulinki niż Serafin.

Serafin.

Pozwól Panno Paulino, abyśmy się usunęli od fantastyczno-sardonicznych wybryków Pana Stanisława.