Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VIII.djvu/153

Ta strona została przepisana.


łość choćby potém i zawiedzioną została, zostawia po sobie jakąś pamiątkę, choćby tylko jak sen przyjemny, ale szacunek nieusprawiedliwiony cóż pozostawi?

Paulina.

Nie pozbawiaj mnie Pan nadziei, któréj chwyciłam się porywczo może. — Jako brata mojéj Malwiny proszę, zaklinam, nie zwiększaj trwogi w osamotnionéj mojéj duszy.

Dorski.

Poznałem cię Panno Paulino przez Malwinę, poznałem nadewszystko duszę objawiającą się w twoich listach i najczystszém uczuciem pokochałem...

Paulina (wstając).

Ależ ja tego słuchać nie mogę.

Dorski.

Straciłem nadzieję...

Paulina.

Ale nie chcę, abyś Pan z nadzieją stracił i dobrą o mnie opinją. I Malwina cóżby powiedziała, dowiedziawszy się, że ja wczoraj wzięte z wszelką rozwagą postanowienie dzisiaj zmieniam bez żadnego słusznego powodu.

Dorski.

Nie chce, abyś Pani nagle zrywała ze Serafinem, ale podróż życia zbyt długa, trzeba się przygotować, aby ile możności najmniéj stała się uciążliwą. Możesz więc Pani zwlekać, starać się lepiéj poznać tego, z którym masz swój los połączyć. Możesz i przezemnie za pośrednictwem Malwiny zasią-