Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom VIII.djvu/236

Ta strona została przepisana.


Kokoszkiewicz.

Cóż?

Filip (odkładając strzelbę)

Nie mogę, boję się.

Kokoszkiewicz.

To ty tchórz?

Filip.

I owszem, tchórz.

Kokoszkiewicz.

Ja ci każę strzelaj zaraz, nic się nie bój.

Filip.

Jegomość odważny, strzelaj Jegomość.

Kokoszkiewicz.

Ja, ja mam strzelać?

Zuzia.

Ależ przez Boga żywego, jak łotry pomiarkują, że się ich boicie, to wpadną do domu i wszystkich w pień wytną.

Kokoszkiewicz.

W pień wytną?

Zuzia.

Uciekam pókim cała, bo widzę że tu nie ma obrony.





SCENA X.
Klara, Kokoszkiewicz, Filip.
Klara (rzuca się na krzesło).

O nieszczęsna godzino! mój opiekun mnie nie broni ale sam się boi.