Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom X.djvu/018

Ta strona została przepisana.


Mario.

Wzywa przyjaciela,
Który poniekąd wdzięczność...

Baron.

Ach, wdzięczność u czarta!
Już tę wdzięczność spłaciłem, sto razy jak warta.
Nie odpisać najlepiej, bo się nie obronię...

(Pani Klara Salvandor wchodzi prędko. Mario wychodzi).





SCENA II.
Baron, Klara.
Baron.

Pani Salvandor, witam.

Klara.

Ach Panie Baronie!..

Baron (przysuwając krzesełko.)

Co każesz? Proszę siadać. (zbliżając krzesełko.) Niechże Pani siada.

Klara (płacząc)

Mój mąż aresztowany... (Baron odsuwa i odwraca krzesło. Krótkie milczenie. Klara płacze.)
Jakaż... Pańska... rada.
Co robić?..

Baron.

Moja Pani... rada rzecz to śliska...
Może jaki adwokat... z mego stanowiska...

Klara.

Wszak Pan znasz mego męża.

Baron.

Zaprzeczać nie myślę.