Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom X.djvu/027

Ta strona została przepisana.


(Dyktuje.)

„Najukochańszy przyjacielu! Najskuteczniej przyjdę Ci w pomoc, jeżeli ofiarować ci będę mój dom i to raz na zawsze. Pod warunkiem wszakże że piękna Otylda zaszczyci mnie swoją ręką. Odpisz w ten moment, tak albo nie. Czekaj na mnie w Modenie. — Mortara.“
Oddaj sam prędko... Ale któż ostatniej woli
Został exekutorem?

Barbi.

Notaryusz Paroli.

Baron.

Ten krętarz?

Barbi (oglądając się.)

Krętarz, prawda, lecz w górze ma łaski.

Baron.

Podrożał więc. Ha darmo, gdzie rąbią tam trzaski.
Proś go, niech ogłoszenie testamentu zwleka.
Powiedz, że i mnie w części przypada opieka,

(z przyciskiem)

Bo odpis dokumentu jest złożony u mnie
Przez nieboszczyka, gapia. No spraw się rozumnie.

Barbi.

Jakiż dać powód? Prawdy nie powiem.

Baron.

Broń Boże!
Ale jakoś... hm... lepiej wypadłoby może
Gdybyśmy się tu zeszli, szczerze rozmówili...
Zaproś go więc. Telegram wypraw. Nie trać chwili.