Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom X.djvu/033

Ta strona została przepisana.


Pamela.

Później, kiedy musiałeś zawiesić wypłaty,

(Baron się krzywi.)

I uchodzić z pośpiechem gdzieś w zamorskie światy..

Baron (poprawiając.)

Usunąć się.

Pamela.

Powierzyć zarząd twego domu,
Powierzyć twoje dzieci, nie wiedziałeś komu,
Wtenczas powziąłeś zamiar, w złej poczęty doble,
Co zniszczył moje szczęście, dziś zagraża tobie,
Prosić o rękę moją — klęczałeś przedemną.

Baron.

Wiecznie pamięć tej chwili będzie mi przyjemną.

Pamela.

Błagałeś w imię sierot i tej co tam w niebie...
Padł los... (płacząc) Don Kleofanta zdradziłam dla ciebie.

Baron.

Piękny mężczyzna.

Pamela (płacząc.)

Piękny i kochał mnie szczerze...
Ledwie co nie oszalał... aż mnie zgroza bierze...
Nawet, ponoś się zabił, zawsze myśląc o mnie.

Baron.

Nie, nie zabił się, ale roztył się ogromnie.

Pamela.

Stało się co się stało, i w skutku namowy,
Zerwałam wonny wieniec a wzięłam okowy.
Miałeś mnie więc zaślubić za twoim powrotem,
Intercyzę spisano i dodano potem