Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom X.djvu/038

Ta strona została przepisana.


Barbi.

Trudna rada.
Twardszy, prawda że twardszy.

Baron.

Naco mi tej wojny?..
Ależ dziś dzień feralny, djable niespokojny,
Wpadła do mnie jak wicher Salvandora żona.

Barbi.

A!..

Baron.

Wiesz?

Barbi.

Niestety!

Baron.

Cóż?

Barbi.

Źle.

Baron.

Kara?

Barbi.

Oznaczona.

Baron.

Dlaczegóż u kaduka nie oddawać broni?

Barbi.

Oddałby każdy, gdyby potem wrócił do niej.
Ale ledwie z rąk wyjdzie, handel ją porywa,
A broń czasem kosztowna, przytem czasem bywa
Praetium afectionis.

Baron (po krótk. milczeniu.)

Ja nie lubię broni.