Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom X.djvu/041

Ta strona została przepisana.


AKT II.
Salon pierwszego aktu. Paroli twarz rumiana, wesoła, często się śmieje z cicha.


SCENA I.
Baron, Paroli.
(Siedzą przy sobie na przodzie sceny.)
Baron.

Dziękuję ci raz jeszcze mój kochany Panie
Paroli, że przyszedłeś na moje wezwanie.

Paroli.

Proszę Pana Barona... bardzo mi przyjemnie...
Chciej Pan swojego sługę zawsze widzieć we mnie.

Baron.

Powiedz Pan przyjaciela a przyjmę z wdzięcznością;
Przyjaźń bowiem człowieka z tak wielką wziętością,
Z tak prawym charakterem, dowiedzioną cnotą
I w zrobieniu usługi z tak szczerą ochotą,
Słowem, przyjaźń człowieka jakim Pan Paroli,
Zaszczyt temu przynosi komu jej dozwoli.

Paroli (zawsze przerywając mowę cichym śmiechem.)

Bardzo dla mnie pochlebnie... jak mogę tak żyję...
Jakoś... takoś... wet za wet... ręka rękę myje.