Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom X.djvu/131

Ta strona została przepisana.


Podziemski.

To weź Johannę.

Leon.

Johasia trochę... podobno... trochę trzpiotowata... ale wesoła... a ja podobno lubię wesołość — lubię nawet śmiać się czasami serdecznie... Ha!.. ha!.. ha! (wstrzymując się nagle.) Ale powoli... powoli... nic krzykliwie.

Podziemski.

Zatem wolisz Johannę.

Leon.

Tego sobie jeszcze sam nie powiedziałem. Dwie kuzynki.. obie ładne... to kara boska! Agata brunetka, Johasia blondynka... Róbże teraz, co chcesz!

Podziemski.

Przynajmniej możesz powiedzieć, co wolisz, włos czarny, czy jasny.

Leon.

Ach, gdybym to wiedział... mógłbym się zdecydować. Prawdziwie ten stan niepewności staje się nieznośnym.





SCENA II.
Leon, Podziemski, Agata.

Dobry dzień Leonie. Jak się masz panie Podziemski — żona, dzieci zdrowe?

Podziemski.

Dziękuję Pani, wszyscyśmy zdrowi.