Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom X.djvu/149

Ta strona została przepisana.


Wirski.

Tak jest, niezawodnie. Ale panna Johanna nie jest z tych panien, które, jak im kto powie: Kocham Panią odpowiadają: Co Pan masz?

Winer.

Bardzo rozsądnie.

Wirski.

Wyspowiadałem się szczerze i dokładnie z wszystkich moich grzechów i otrzymałem rękę Panny Johanny. (Johanna się śmieje.)

Leon.

Ależ zastanowić się trzeba.

Wirski.

Zastanowiliśmy się i rzecz skończona.

Winer (patrząc na zegarek.)

Ha! kiedy tak... winszuję. Teraz panie szwagrze...

Wirski.

Szwagrze?

Winer.

Panna Agata raczyła mnie uszczęśliwić ręką swoją.

Johanna.

Agato!.. Co ja słyszę?.. Co za szczęście niespodziewane; dwa wesela w jednym dniu.

Winer.

Idźmy zatem pro forma do Pani Baronowéj, należy podziękować za pieczołowitą opiekę naszych panien.

Wirski.

Prawda, należy pójść do Pani Baronowéj.

(Całuje w rękę Johannę i odchodzi z Winerem.)