Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom X.djvu/287

Ta strona została przepisana.


Żeś młoda, ładna, to jest twoją winą.
Używaj świata, a z wesołej strony,
Jak używały skromne dziś matrony,
A gdy wiek kiedyś włoży na cię peta,
Będziesz jak one poprawą zajęta.

Daniel.

Rejent pozdrawia naszą piękną Łanię.
Prosto z narady przyjdzie na śniadanie.

Krowa (na stronie do Jałówki.)

Moja Siwucho, trzymaj się też prościej,
I śmiej się często, masz ząbki po temu.
A ty Gniadeńko, nie stroń Oślej Mości;
Masz ładne oczy, zwracaj je ku niemu,
A jak zagada nie zacznij beknięciem,
Już też na czasie przestać być cielęciem.

(Sarna, Klaczka, Sarniuk wpadają galopem.)
Klaczka.

A to prawdziwie nie do wytrzymania!
Ledwie się zbliżę, on ucha nakłania,
Już jedna, druga rozmowy nie syta,
Na nowe harce puszcza się z kopyta.

Łania.

Któż tak niegrzeczny, powiedz Klaczko miła?

Klaczka.

Któż? Ciocia Szkapa i mama Kobyła.

Małpa.

Ha! Starszym muszą ustępować młodzi.

Klaczka.

Ależ i młodym zabawić się godzi.