Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom X.djvu/288

Ta strona została przepisana.


Lis.

Rejent przeprasza, dziś służyć nie będzie,
Na radzie państwa do późna zasiędzie.

(Do Łani cicho.)

Nad strumykiem na cię czeka,
Spiesz, a obiegnij zdaleka.

Łania (głośno.)

A więc i ja temu rada,
Bo mój Jeleń rogi składa
I gorączka dziś go trawi.
Przy nim posiedzieć wypada.
Małpa zajmie miejsce moje,
Szanownych gości zabawi.
Przepraszam po tysiąc razy...
Adieu... Adieu!... bez urazy
Moja Krowo, przyjaźń twoję
Nadewszystko sobie cenię.

Krowa.

Niepotrzebne przeproszenie,
Gdzie nas obowiązek woła,
Tam uchylić trzeba czoła.
Idź, idź lubko, nie trać czasu
Ja bez tegom odejść miała
Za przybyciem tu Rejenta.
Moja drużyna nieśmiała
Stroni od ciżby, hałasu.
Chodźcie, drogie Jałowięta.

(Łania z Lisem w jednę stronę, Krowa w drugą odchodzi z Jałówkami.)
Małpa.

Rodzina arcy-cnotliwa
Wychowana na oborze,