Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XI.djvu/026

Ta strona została skorygowana.


myśl szukać u mnie pieniędzy?!! Wziąłem wprawdzie na wstępie do sztabu 500 franków na ekwipowanie... z domu także trochę miałem, ale do domu przyszedłem z niewoli w sukmance, z domu jechałem pocztą, poczta droga, przytem kolasa Franciszka Skrzyńskiego czy Ludwika Porczyńskiego, z którymi jechałem, psuła się nieustannie, — gdyby nie przydłużenie zawieszenia broni, bylibyśmy ugrzęźli w Pradze. W Dreznie musiałem kupić trzy konie, kulbaki, juki, broń, sprawić mundur z haftowanym kołnierzem, — musiałem i witać się z kolegami 11go pułku ułanów i 5go strzelców konnych, w których pułkach dawniéj służyłem a w pułkach oficerów nie mało, — słowem byłem w moim normalnym stanie, tj. w stanie golizny. Nareszcie jak przystąpić do zgody z oberżystą? Na Speiszetlu jego pafli niema. Bóg wie jakby ją taksował. Jednak niema co żartować, mówi Jenerał... i prawda, w Saksonii do Króla zawsze niedaleko a Królowi teraz do Cesarza nawet za blisko, jedno słowo i dosyć... Ja wiem, że Cesarz wymierzyć może karę jedynie przez uprzejmość dla Króla, jedynie dla przykładu, — ale djabliż z téj uprzejmości, jeżeli ma być moim kosztem. I wszystko to przez to nieszczęsne: „A walże!...“ Ale jakie nie walić Mościa Dobrodziejko! — Taka była treść moich monologów. Chciałem pójść za radą Jenerała, ale po niejakim czasie mogłem o nim powiedzieć to, co Molière Królowi o swoim doktorze mówił: „Il m’ordonne des remèdes, je ne les prends point et je gueris.“ Alias: co padło przepadło a Niemiec mógł tylko w swoim dzienniku zapisać fakt jako casus belli.