Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XI.djvu/040

Ta strona została skorygowana.


czny odpoczynek jeżeli już rozstał się z tym światem i Pulardką swoją.
Nie mogę sobie przypomnieć z jakiego powodu w St. Denis nie z Milbergiem ale z Rejtanem mieszkałem za miastem u mielnika, którego wspominam dla dwóch osobliwości. Zwał się bowiem Meurt-de-froid, nie wiem czy dobrze piszę ale tak się wymawiało — i miał żonę, która raz na tydzień brodę sobie goliła. St. Denis pamiętne miejsce.
Po rozwiązaniu jednego z największych jeżeli nie największego dramatu historycznego w Fontainebleau, oficerowie sztabowi Polacy udali się z pułkiem polskich ułanów gwardyi do St. Denis, gdzie i reszta naszego wojska zgromadziła się pod komendą jenerała Wincentego Krasińskiego. Tam przeszliśmy z niewymownym wstrętem pod władzę rossyjską. Wielki Książe Konstanty objął naczelne dowództwo wojska polskiego.
Kiedy Cesarz Alexander zjechał z Paryża do St. Denis, aby odbyć rewiją a raczéj wziąć w faktyczne posiadanie wojsko reprezentujące Polskę, ubraną jeszcze w nazwę Księstwa Warszawskiego, stanęliśmy w linijach cicho i ponuro. Na prawém skrzydle Les Chevaux legers lanciers de la Garde Impériale, o których można było powiedzieć, że ich łzy jeszcze nie oschły — tak jest łzy. Bo wychodząc z Fontainebleau, kilkanaście dni temu, płakano a gdzieniegdzie i głośno w szeregach tych weteranów, co od bitwy pod Somo-Sierra aż do ostatniej pod Paryżem, sans peur et sans reproche, utrzymali w obec całego świata sławę polskiego żołnierza. Daléj brygada ułanów pod komendą jenerała Kurnatowskiego,