Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XI.djvu/097

Ta strona została przepisana.


świadkiem powstania 1830 r. i muszę wyznać, że w tych trzech epokach, z małą różnicą, formacye wojska tą samą szły drogą i tym samym podlegały błędom. Zamiast żeby istniejące już pułki rozdymały się i w sobie nowy żywioł umieszczały o ile tego możność dozwalała, nowe pułki zawiązywały się oddzielnie, ledwie po kilku oficerów dawniejszych przyjmując w swoje szeregi. Nieledwie każdy powiat w piérwszém uniesieniu podejmował się wystawić pułk a czasem i dwa — jakto w Żółkwi, jeden konny, drugi pieszy. Nie chciano wierzyć wielkości podobnego przedsięwzięcia, nikło téż niczém nie zapewnione w samym zawiązku. Byli tacy, których znaczny majątek czynił deklaracyą z ich strony wystawienia pułku do prawdy podobném. Ale dając im epolety pułkownikowskie nie żądano od nich złożenia a przynajmniéj zapewnienia potrzebnych funduszów. Dlatego nie jeden z nas pytał się potém dlaczego ten lub ów. bez żadnéj zasługi, często bez żadnéj zdatności otrzymał od razu tak wysoką rangę. Pytał się i nie mógł innéj wydobyć odpowiedzi: Bo miał bezczelność jéj żądać. — Ztądto mnożyły się owe fragmenta pułków, a każdy z kompletem oficerów, ztąd mały przybytek na linii bojowéj, ztąd czas stracony na krawieckich manipulacyach, wydatek pieniędzy na niepotrzebne ozdoby i nareszcie brak jedności... Ale potém o tém... a zwłaszcza i szczególnie o roku 1809ym, o tym ostatnim połysku gasnącéj narodowości w Galicyi. A teraz wracam do mego awansu. Zazdroszczono mi go, a jednak to mniemane szczęście stało się dla mnie źródłem niezliczonych przykrości, zahamowało mnie, a potém