Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XI.djvu/099

Ta strona została przepisana.


że trzeba się dziwić, jeżeli kto jej wydołał przez kilka miesięcy wojny. Adjutant Major komenderuje całą służbą wewnętrznego porządku i zewnętrznego bezpieczeństwa obozu, stawia placówki, wyprawia patrole, dowodzi często flankierami, rozdziela furaż i żywność, a co najnieznośniejsze, pisze codzienny appel czyli stan pułku, rapporta pietnastodniowe i miesięczne, nakoniec wszelkie expedycye. Prawdę mówiąc, niedoświadczenie podwajało mi każdą pracę, nadewszystko piśmienną. Całą noc przed dniem bitwy pod Mozajskiem (którą Francuzi zowią de la Moscowa, a Rossyanie pod Borodyno), staliśmy w przedniéj straży, cugle w ręku — równo ze dniem wstąpiliśmy do boju — słońce zachodziło kiedy cisnąc się krzakami uderzyliśmy na lewe skrzydło nieprzyjaciela — a ciemno już było, kiedy wróciwszy na plac bitwy, zsiedliśmy z koni. Zaświeciły się ognie pomiędzy ciepłymi jeszcze trupami. Spoczął każdy, ja tylko przy świeczce trzymanéj pod płaszczem kreśliłem moje rapporta. Wtenczas ślubowałem na odległą przyszłość, że wystąpiwszy ze służby przybiję na drzwiach rapport i od czasu do czasu strzelać będę do niego i że pióra nigdy w rękę nie wezmę. Nie dotrzymałem i Bóg widzi, żem na tém dobrze nie wyszedł.
Uszedłszy z niewoli przybyłem do Drezna. Nie chciałem wrócić do pułku, gdzie mnie czekało Adjutantostwo, pomimo że zastałem krzyż wojskowy Virtuti Militari dany mi przez Komissyą na wniosek Pułkownika i pomimo że mój brat już był awansował i wziął dowództwo 9go pułku Lancierów francuskich. Starałem się w innym jakim pułku umieścić,