Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XI.djvu/141

Ta strona została przepisana.


niezbyt dowcipna, ale nieoceniona dla zakochanych, lepsza nawet niż mruczek, ba i talarek. U nas w Samborskiem, między Gródkiem a Rudkami zwano dawniéj tę grę Gapiem albo Kasztelanem, co było niezawodnie dla kasztelanów arcyubliżającém i zapewne senat postanowił niewinną nazwę Pantofel.
Były to dobre czasy w tym Lublinie. Jenerał Kamenecki komenderował dywizyą — miał miłą, godną żonę i miłe, lube pasierbice pannę Pelagią i pannę Anielę Trębickie. Pułkownik Nowicki, który potém został zastrzelony w karecie owéj pamiętnéj nocy 29go Listopada w Warszawie. Jąkał on się. Będąc zatrzymany niewyraźnie wymówił swoje nazwisko, usłyszano zamiast Nowicki, Lewicki i tak zginął niewinnie za znienawidzonego komendanta miasta Lewickiego. Pułkownik więc Nowicki, Szef Sztabu, przyjaciel domu i wesołego życia, nominował do sądów wojskowych ponajwiększéj części oficerów, których towarzystwo mogło Warszawiankom znośnemi uczynić zimowe lubelskie wieczory. Zostałem Raporterem sądu wtórego, bo dobrze tańcowałem. Bardzo dobrze. Późniéj mazurem podbiłem serce panny Benigny, ale to inna historya. Nie śmiejcie się moje panny patrząc na moje sukienne buty. Gdybym był i najstarszym z galicyjskich Landstandów, młodość kiedyś miałem, tak jak Wy drogie kwiateczki starość mieć będziecie. Dzieci najczęściej nie słuchają rozsądku rodziców, bo mówią to starych widzimisię, a zapominają, że ten rozsądek zebrany z doświadczenia wieku młodego. Zdaje im się, że ojciec zawsze był siwy i pochylony, dla-