Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XI.djvu/157

Ta strona została przepisana.


na dom, a on drogą w przeciwną stronę. Śmiano się z Gamułki, ale go lubiono, bo wszystkiem się podzielił. Daj ci Boże niebo poczciwy Komorowski za twoje dobre serce, za twój barszcz i pieczeń, które lepiéj smakowały niż późniéj przysmaki Verego albo Beauvillego. Ale i Gamułka nie spoczywał na pieniądzach i był znacznie niższy odemnie, nie mógł więc pokryć mego deficytu. Zatém, obliczywszy nieodzowne potrzeby, konia trzeba było przedać. Kapitan Lemański z 3go pułku piechoty dobijał targu u Kowalewskiéj, przy kiełbaskach z kwaśnym sosem. Chytry piechór czytał w mojéj myśli a raczéj kieszeni, bo zaciął się w cenie jak się w mowie zacinał i kupił tanio. Wątpię jednak, aby miał pociechę, bo to był koń dziwnego charakteru. Szpakowaty, duży, nizgrabny, szedł zwykle jako tako, ale czasem, kiedy jak mówi Rusin: Prystupyło do neho, zadzierał głowę jakby chciał gwiazdy na niebie liczyć śród południa i z największą flegmą kroczył przed siebie, nie baczny na wszelkie szarpanie albo razy swojego jeźdźca, szedł stępo póty, póki nie walnął łbem w mur lub jakie drzewo, albo póki się nie potknął na rowie lub płocie i pyskiem ziemi nie uderzył. Znalem ja i ludzi podobnego charakteru. Nie zbłąkani ani pędzeni namiętnością, ale z wszelką zimną krwią, rozumując jak najpiękniéj a działając inaczéj, idą pomimo napomnień przyjaciół drogą niewłaściwą, aż póki kozła nie wywrócą. Trzeba przyznać, że mnóstwo skłonności i narowów końskich napotykamy w ludziach. Nie jestże ten podobny do płochliwego konia, zwanego po niemiecku Bodenscheu. Wszystkiego się lęka, własnego cienia,