Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom XI.djvu/189

Ta strona została przepisana.


w tém sztuka, w tém rozum. Są pochlebstwa czynne i pochlebstwa bierne. W rzędzie tych ostatnich najgłówniejsze: Nigdy nic lepiéj nie wiedzieć jak ten, któremu podobać się trzeba. A jeżeli zależy ci na tém, aby twoje zdanie przemogło, wykręcajże tak, abyś niém nigdy nie zwyciężył, ale raczéj mu ulegał.
Mówią, że trzeba kochać przyjaciół i z ich wadami. Ja utrzymuję, że się ich kocha właśnie dla ich wad. Ty nie wiesz tego a ja tamtego, — ja nie miły w tém, a ty w tamtém, — więc kwita — równość. Człowiek doskonały we wszystkiém, gdyby się znalazł na świecie, mógłby być uwielbiany, możnaby z niego wielkie ciągnąć korzyści, ale pożycie z nim byłoby pewnie najnieznośniejszém. Obok doskonałości nasza indywidualność spadłaby pewnie niżéj zera. „A, jak bajka powiada, miłość własną ma i ptak.“
Tout chemin mène à Rome. Jeżeli do Rzymu, to i do Cisny — i nic dziwnego, że jadąc do Cisny, wstąpiłem do Rzymu. Wracam jednak na trochę prostszą drogę — do Beńkowéj-Wiszni.
Ruszyliśmy w podróż koczykiem zwanym niegdyś skarbnikiem. Na przodzie wysłano siedzenie i przy bokach zapchnięto po dwa gąty, aby który z paniczów nie wyleciał pod koło. Przy moim Ojcu siedział Pan Płachetko, straszny kiedy na wietrze tabakę zażywał, straszny kiedy kichnął i gdyby nie był moim guwernerem, powiedziałbym, że kichał jak koń, a zawsze z akompaniamentem obligato kaszlu i finałem huczno zatrąbionym w czerwoną kraciastą chustkę. Konie powodne szły za nami.